Jest takie powiedzenie: "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Wypowiadane najczęściej w sytuacji, gdy otwierasz drzwi własnego "M", odczuwając przy tym pewnego rodzaju ulgę np. po długiej podróży. I nic w tym dziwnego. We własnym domu czujesz się bezpiecznie i komfortowo, otoczony wszystkim tym, co "lubisz" i "znasz"...
Gdy grasz na gitarze we własnym pokoju...
Gdy grasz z nagraniem na Youtube lub sam - opanowując utwory, które lubisz
- aby w kolejnym etapie nagrać efekty i podzielić się nimi ze swoimi znajomymi
i wirtualnymi fanami w internecie, wszystko jest wręcz fantastycznie...
Liczba polubień i komentarzy pod Twoim nagraniem wzrasta, a to z kolei motywuje Ciebie do kolejnych ćwiczeń i nagrań... I bardzo dobrze.
Nagrywanie i upublicznianie efektów nauki gry na instrumencie to bardzo dobry, pierwszy krok do tego, aby zmierzyć się z opiniami innych osób, często takich, których nie znasz i aby nauczyć się przyjmowania konstruktywnych uwag, co do Twojej gry i dystansu do nich.
Jeśli są to tylko komentarze, typu:"rewelacyjne wykonanie", "gratuluję, zawodowo", to nie masz powodów, aby się czymkolwiek przejmować, prawda? A co z opiniami negatywnymi? O ile pominiemy tzw. hejt, warto się im przyjrzeć i wyciągnąć właściwe wnioski.
Nie jest regułą, że ktoś komuś życzy źle i chce "wykopać dołek". Czasami to są najlepsze wskazówki, pt.: "jak wznieść swoją grę na wyższy poziom?". Co to ma wspólnego z tytułem artykułu? Nagrywanie siebie "dla siebie", samodzielna ocena swojej gry i poprawianie błędów
w oparciu wyłącznie o swoje "ucho i oko" - to jedno. Natomiast udostępnienie nagrania publiczności w internecie - to już coś więcej.
To już jest konfrontacja Ciebie i Twojej gry z wirtualną publicznością. To już jest o krok dalej...
Wciąż jednak jesteś w swoim pokoju, w otoczeniu które znasz i lubisz, w którym czujesz się komfortowo...
"W domu mi to wychodziło, a na lekcji wciąż się mylę"...
Często to słyszę od uczniów podczas lekcji gitary. Skąd to się bierze? Pomimo tego, że lekcja odbywa się w komfortowych warunkach,
a nauczyciela zdążyłeś poznać - nie jesteś już w swoim pokoju. Nauczyciel to Twój "pierwszy niewirtualny słuchacz". Mało tego - nie tylko Ciebie słucha i widzi, ale siedzi obok. Może wprost przyklasnąć i powiedzieć: "wspaniały występ", rzec z uśmiechem na twarzy: "Nie było najgorzej, ale skup się na tym fragmencie i zagraj jeszcze raz".
Najlepiej, jak od razu powie, w jakich momentach coś nie "zagrało" i co zrobić, aby "zagrało". Kluczowe jest tutaj "dlaczego" nie wyszło.
Na to pytanie w zdecydowanej większości zna odpowiedź każdy dobry nauczyciel, który pokieruje grą tak, aby była ona jak najpiękniejsza. Jeśli Ty sam nie poświęciłeś czasu na to, aby poznać i opanować dobrze zadany materiał, nie bój się powiedzieć o tym. Nauczyciel to też człowiek. Zrozumie. Jeśli natomiast próbujesz ukrywać swoje lenistwo pod słowami "W domu mi wychodziło", wierz mi, dobry pedagog wie, jak jest naprawdę. Znam takich, co potrafią wyprosić z zajęć... i wbrew temu co sądzisz, jest to ze strony nauczyciela dobry uczynek. Na następną lekcję przychodzisz przygotowany i bogatszy o doświadczenie i wiedzę: "samo nic się nie zrobi", "czas to pieniądz" a także: "nauczyciel nie nauczy grać się za mnie".
Ćwicz i bądź przygotowany...
Dlaczego w domu wychodzi, a na lekcji się mylisz? Na próbach z przyjaciółmi jest super, a na scenie przed publicznością drżą Ci kolana? Jednym z powodów może być właśnie niewystarczające opanowanie materiału i świadomość tego, że tak jest. Jeśli wiesz, że coś nie jest przećwiczone "od początku do końca" - czujesz dyskomfort. Jest to całkiem zrozumiałe i naturalne. I być może ten dyskomfort sprawia,
że się mylisz... Jak sobie z tym poradzić? Po pierwsze - dobrze przygotowany, nie będziesz mieć powodów do uczucia dyskomfortu.
Po drugie - jeśli nie jesteś przygotowany, aby uniknąć uczucia dyskomfortu, powiadom o tym np. nauczyciela gitary. Być może usłyszysz: "Doceniam Twoją szczerość, ale proszę - przygotuj się na następny raz". Jeśli zaś nauczyciel poprosi, abyś przyszedł na zajęcia - gdy będziesz przygotowany, to albo ma zły dzień, albo chce dać Tobie dobrą, motywującą lekcję, pt: "Nie poimprowizujemy, skoro nie masz opanowanej struktury utworu". Wiedz, że i w jednym i w drugim przypadku - dobry nauczyciel to twój "przyjaciel".
Graj przed publicznością...
nawet jeśli są nią pluszaki w Twoim pokoju...
Jednak powodów dla uczucia dyskomfortu podczas gry oraz pojawiających się pomyłek może być więcej. Załóżmy, że materiał masz opanowany do perfekcji - a mimo to tylko w domu grasz bezbłędnie. Co wtedy?
Wówczas źródłem dyskomfortu może być trema.
Jest to pewnego rodzaju stan niepewności przed jakąś sytuacją stresową, jaką może być np. publiczne wystąpienie. Co powoduje taki stan? Nie tyko nieprzygotowanie. Jeśli masz zbyt wysokie oczekiwania lub obawiasz się reakcji publiczności, grasz w nieznanym miejscu
i otoczeniu lub czujesz się osłabiony... Jak temu zaradzić? Jeśli się dobrze przygotujesz, będziesz w dobrej dyspozycji, wcześniej skonfrontujesz swoją grę z wirtualną publicznością, będziesz wymagał dużo od siebie a nie od słuchaczy, pooglądasz docelowe miejsce grania z perspektywy widza, a nawet zagrasz koncert na próbę przed swoimi kolegami, rodzicami, czy nawet... pluszakami w pokoju
- to wszystko sprawi, że Twój dyskomfort znacznie się pomniejszy, a z czasem - zniknie całkowicie.
Sam szukaj okazji do grania, aby zdobywać doświadczenie...
Brak doświadczenia w graniu przed publicznością - to kolejne potencjalne źródło uczucia dyskomfortu. Graj jak najczęściej przed publicznością. Sam szukaj okazji, aby zagrać przed nauczycielem, przed kolegami, przed klasą w szkole, na apelu, na koncercie charytatywnym, na jam session. Każdy występ to doświadczenie więcej...
- Zapomniałeś kabla zasilającego do wzmacniacza? Następnym razem będziesz pamiętać.
- Twoja gitara się rozstroiła, a bateria w tunerze się akurat wyczerpała? Następnym razem założysz świeżą baterię.
- Podczas grania utworu pękła struna w gitarze, a nie masz przy sobie zapasowej?
Następnym razem będziesz mieć, albo weźmiesz drugą gitarę. - W trakcie grania "wypadł" Ci kabel z gitary - następnym razem założysz pasek od gitary tak, aby to się nie zdarzyło.
- Z pulpitu zwiało nuty, z powodu nagłego podmuchu wiatru? Następnym razem użyjesz klamry do pulpitu.
- Zrobiło się ciemno na scenie i nie widzisz zapisanych akordów do grania?
Następnym razem nie zapomnisz zabrać lampki do pulpitu lub akordy zapiszesz "świecącym" flamastrem... I tak dalej...
Z czasem będziesz na tyle świadomy sytuacji, które mogą się zdarzyć... że Twój dyskomfort ograniczy się do pytania:
"Czy o wszystko zadbałem? O niczym nie zapomniałem? Czy jestem przygotowany", a trema (jeśli w ogóle się pojawi) będzie jedynie motywująca do zagrania najwspanialszych dźwięków. Z czasem okaże się, że "nie tylko w domu jest dobrze"... ale, że "jest najlepiej"!!!
/ Katarzyna Maliszewska /